środa, października 12, 2016

Project Xperia - w oczekiwaniu na części - czyszczenie obudowy [Destroy it]

Witam,

W poprzedniej części omawiałem proces rozkładu Sonego na czynniki pierwsze, trochę walki z szkłami i klejem, śrubami i jeszcze większą ilością kleju.

Obecnie jestem na etapie oczekiwania na dary obiecane i w międzyczasie mogę przygotować sobie pewne kwestie, aby zaoszczędzić trochę czasu.
No i chętnie ukażę jak wygląda Xperia Z1 od środka.


Punkt pierwszy: bohaterowie naszej batalii, nowe wyświetlacze

Tak zwany Białas i Czarnuch.

Elementy które chciał bym bardzo założyć, lecz jeszcze nie mogę :c
Ogólne zamówienie opiewało na dwa gołe ekrany, jednak w sklepie okazało się, 
że jest tylko jedna sztuka, a potem jedyne dostępne wersje, to wersje 
ze scalonym przodem obudowy, co w przypadku wersji czarnej przewyższało 
sensowność zakupu, jednak w wersji białej kwota żądana przez ekspedientkę 
nie była jakaś wygórowana, to też zdecydowałem na jedną białą ramkę i jedną bez.
Bardzo korzystna okazała się możliwość sprawdzenia towaru na miejscu, 
przez chwilę poczułem się jak w warsztacie samoobsługowym u Łysego z Gdańska. 
Wyciągnąłem z kieszeni rozmontowany złomek z nadzieją, że posiadam 
wszystkie wymagane elementy, co by po prostu urządzenie się włączyło.
Na szczęście nie natrafiłem na zepsute buble, to też mogłem zakończyć transakcję pozytywnie.


Korpus czarny oraz biały, jedna sztuka już po zdemontowaniu 
starej matrycy, a druga... to jest sztuka nowa, i z niej też zdejmę 
matrycę, ponieważ plastik jest bardziej spasowany.


Ważna uwaga dla rozkładającego: Po odpowiednim wygrzaniu kleista gąbka 
zostaje tylko na jednym z elementów, nie rozwarstwia się.



Po chwili grzebania i odhaczonych zatrzaskach stało się coś takiego:


Tasiemki są dość trudne do zmycia, ale łatwo można je odkleić.




A tutaj coś, co będzie wymagało przetarcia, wszystkie takie 
miejsca przecieram patyczkami higienicznymi i denaturatem.


Może się coś jeszcze odklei...




Powyżej kilka zbliżeń na elementy łączone, gdyby tak zostawić przy składaniu, raczej bryła nie chciała by się trzymać jednolicie.

Po kilku(nastu) minutach walki z starymi gąbkami stwierdziłem, że można by sprawdzić tę matrycę, którą właśnie co wymontowałem z korpusu-zamiennika.
Konstrukcja toporna, solidna, jak spadnie rozleci się w kawałki:



Z matrycą wszystko w porządku, mogę ze spokojem odłożyć części w pudełko, są już wyczyszczone, następnym razem nie będzie trzeba ich pucować, a tymczasem to wszystko na dziś, kolejna porcja informacji, kiedy dostanę w moje łapki uszczelki i baterię, ale na to jeszcze przyjdzie pora !

~Volteski

1 komentarz :

  1. Great blog!!

    If you like, come back and visit mine:
    http://albumdeestampillas.blogspot.com

    I would really like to receive a visit from your country!

    Thanks,
    Pablo from Argentina

    OdpowiedzUsuń

 
Blogger Templates